Raport z realizacji Przedsięwzięcia „Rozwój kompetencji w zakresie rzeźby kinetycznej tworzonej z materiałów recyklingowych oraz promocji sztuki w mediach cyfrowych", zrealizowanego w ramach stypendium Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności, 2025–2026
Po stworzeniu pracy Gossips zauważyłam, że bardzo interesują mnie najmniejsze drgania wynikające z udźwiękowienia metalu za pomocą plastikowych tub. Ta drobna destabilizacja rzeźbiarskiego materiału popchnęła mnie w stronę badania innego podejścia do wdrażania ruchu i myślenia o rzeźbie w sposób procesualny. Tak narodził się pomysł na realizację rzeźby w ramach stypendium KPO i poszerzenie rozumienia, w jaki sposób inne osoby artystyczne poruszają się w tym obszarze, jak rozumieją ruch i jak wdrażają go do materii rzeźbiarskiej. Jako artystka cenię sobie zdobywanie wiedzy w sposób organiczny i wynikający z rozmów z innymi osobami testującymi i badającymi różnorodne podejścia do obszaru rzeźby kinetycznej. W tym raporcie chciałabym podzielić się informacjami zdobytymi podczas wizyt studyjnej oraz podzielić się procesem tworzenia i eksperymentowania z materiałami takimi jak glina i szkło i wprawiania ich w ruch w za pomocą różnych mechanizmów.
W rdzeniu rzeźby kinetycznej jest wymyślenie mechanizmu jej działania, przypomina to niemalże budowanie maszyny lub zdecydowanie się na użycie ruchu własnego ciała do wprawienia obiektów w ruch. Często napędzane są także za pomocą wiatru, temperatury lub balansowania i wagi obiektów używanych do tworzenia danej instalacji. Sama zadawałam sobie pytanie, jak osoba, która nie ma wiedzy inżynieryjnej i mechanicznej, może eksperymentować i nauczyć się umiejętności potrzebnych do stworzenia pracy. Czułam również, że próg wejścia był dość skomplikowany, a ja sama nie byłam w 100% pewna, jak zacząć. Zaczęłam szukać różnych referencji i wysyłać serię maili do osób zajmujących się tego typu praktykami. Clue tych poszukiwań była współpraca i uświadomienie sobie, że to nie dzieje się w próżni. Często do stworzenia bardziej zaawansowanych rozwiązań technicznych zatrudniane są osoby specjalizujące się w creative codingu, czy mechatronice i robotyce. Rzadko działam sama i konsultuję swoje projekty z innymi artystami, którzy doradzają i podpowiadają mi, jakie rozwiązania techniczne wdrożyć w procesie. Opiszę tu krótko kilka swoich obserwacji z wizyt studyjnych w Holandii i Danii. Każda osoba pozostanie anonimowa.
Artysta A, był rzeźbiarzem pracującym głównie z metalem, posiadającym wykształcenie kierunkowe z zakresu inżynierii mechanicznej. Jego rzeźby nie wykorzystywały silników, lecz opierały się na wykorzystaniu praw fizyki i balansu. Wiatr przechodził przez formę, a forma odpowiadała na niego delikatnym balansowaniem, szukaniem nowego środka ciężkości. Przed stworzeniem rzeźby wykonywał mnóstwo mniejszych prototypów, które pomagały zaprojektować możliwy ruch oraz wstępnie zbadać proporcje i sposób, w jaki pchnięcie jednego obiektu mogło wykonywać określony ruch w danym kierunku.
Z kolei u artystki B wszystko zaczynało się od gestu i dotyku. Jej cienkie, drewniane konstrukcje nie mają w sobie żadnego mechanizmu. Aktywowane były za pomocą impulsu, pchnięcia, muśnięcia, chwili kontaktu z dłonią. To, co dzieje się później, przestaje być kontrolowane: formy odbijają się o siebie, drgają, tracą i odzyskują równowagę w czymś, co najbliżej byłoby nazwać improwizowanym tańcem. Za każdym razem inna choreografia tej samej materii, która odbywała się na specjalnie zaprojektowanej podłodze, na którą odwiedzający wystawę musieli stanąć, i to ona wprowadzała impuls do przemieszania się obiektów.
Artystka C pracowała z ceramiką i dźwiękiem. Jej instalacje potrzebowały ruchu ludzkiego ciała, aby zaistnieć - zanurzenia w wodzie, ułożenia człowieka na napompowanym materacu i wydmuchiwaniu go przez ludzkie ciało powoli opadające w instalacji. Asystowałam jej przy montażu i prezentacji instalacji, która była wielką komorą powietrzną, do której przymocowane były dwa niskie flety, obsługiwanej ludzkim ciałem. Towarzyszyłam jej także przy budowie większej ruchomej instalacji, do której człowiek musiał wejść i wspólnie poprowadzić i nawigować cały obiekt. Jej dźwiękowe rzeźby aktywuje woda, oddech, masa ciała, coś organicznego, cielesnego, czego nie da się oddzielić od osoby, która wchodzi z nimi w kontakt. To przez współpracę z nią badałam możliwości sonifikacji różnych materiałów i zainteresowałam się fletami ceramicznymi wypływającymi z historii i kultur Ameryki Południowej. Ujęło mnie to, że żeby je aktywować, trzeba oddać im części własnego ruchu.
Podobny wątek kruchości i niestabilności zobaczyłam też w pracy artystki D, u której szklane elementy poruszane były obecnością zwiedzających - reagowały na sensory umieszczone w przestrzeni i wprowadzały instalację w drgania za pomocą sygnał przenoszony do motorów i głośników, do których były przymocowane szklane, delikatne obiekty. Destabilizacja odegrała tu główną rolę: materiał, który reaguje na obecność ciała, może też się pod tą obecnością rozpaść.
Zebrane przez te wizyty studyjne informacje pomogły mi wyznaczyć kierunek kolejnych działań. Bardzo chciałam stworzyć obiekt, któremu potrzebne jest oddanie części swojej siły do aktywacji i wprawienia w działanie. Przez te wszystkie języki kinetyczności, zauważyłam, że najbliżej jest mi do tych, w których ruch jest odpowiedzią na ludzkie zaangażowanie, a nie reakcją na obecność widza. To spójne z moją dotychczasową praktyką artystyczną, skupioną na strategiach miękkiego oporu i destabilizacji: obiekt, który nie działa sam z siebie, jest dla mnie formą delikatnego sprzeciwu wobec estetyki natychmiastowej gratyfikacji.
Tak powstał główny obiekt mojej pracy, forma zbliżona do fletu wodnego, ulepiona z gliny, a następnie wypalona. Stworzyłam też kilka prototypów. Rzeźba ta musi zostać zanurzona i wprawiona w ruch siłą ludzkiego ciała - dźwięk i ruch są tu efektem wspólnego wysiłku. Mechanizm opiera się na wypieraniu powietrza wodą i domontowaniu kilku ustników wewnątrz rzeźby.
Wideodokumentacja pokazująca działanie i ruchy fletu: https://youtube.com/shorts/UFtfRUpFog0
Obok niej powstała seria mniejszych obiektów szklanych – form przypominających grzechotki, wykonanych techniką dmuchania szkła, której nauczyłam się w pracowni artystki E, przy użyciu niskoemisyjnego narzędzia i starego, odzyskanego szkła laboratoryjnego. Wprawione w wibracje, wydają dźwięk i poruszają się same. Wypełnione pyłem z procesów pracy z metalem wprawiają je w drgania. W część z nich wprowadziłam odzyskany pył metaliczny, reagujący na pole elektromagnetyczne generowane z przetworzonego sygnału dźwiękowego: sinus zamieniony w wibrację, wibracja z kolei na ruch drobin metalu wewnątrz szklanej formy.
Wideodokumentacja pokazująca grzechotanie i ruch obiektów: https://youtube.com/shorts/H3DqOR_1elA
Wideodokumentacja szklane obiekty bujane: https://youtu.be/noUCmmgKK2g
Wideodokumentacja pokazująca jak szklane obiekty reagują na elektromagnes: https://youtube.com/shorts/ul1JBjKe4ys
Kinetyczny obiekt, tak jak go rozumiem, okazał się nie tyle techniką, ile pytaniem, które można zadawać na wiele sposobów: co znaczy poruszać materią odpowiedzialnie bez eksploatowania jej i bez odbierania odbiorcy prawa do współudziału w tym, co się wydarza?
Główny obiekt pracy żyje dalej poza ramami tego Przedsięwzięcia – w maju 2026 roku został wykorzystany podczas performansu w Mediamatic w Amsterdamie, gdzie jego kinetyczne działanie zostało ponownie aktywowane i pokazane publiczności.










